Wrocław
  • Kibice Razem
  • Lechia Gdańsk
  • Arka Gdynia
  • Polonia Warszawa
  • GKS Tychy
  • Miedź Legnica
  • Górnik Zabrze
  • Korona Kielce
  • Lech Poznań
  • Motor Lublin
  • Jagiellonia Białystok
  • Ruch Chorzów
  • GKS Bełchatów
  • Sandecja Nowy Sącz
  • Pogoń Szczecin
Konkurs literacki: zwycięski tekst

Opublikowany 12 maja 2013

Konkurs literacki: zwycięski tekst

Przedstawiamy wam pracę "Wszyscy na B", która zwyciężyła w 3. edycji Kibicowskiego Konkursu Literackiego.

 

„Wszyscy na B”

Moja historia z kibicowaniem na żywo nie jest długa. Wiele lat byłam zwykłym kanapowcem, który piłkę nożną oglądał w 2D. Oczywiście często zwracałam uwagę na oprawę meczów i atmosferę, która panowała na trybunach, ale to wszystko jednak z wygodnej kanapy i nogami zawieszonymi na jakimś elemencie mebla. Gdy pewnego razu zdecydowałam się odwiedzić nasz wrocławski stadion wszystko się zmieniło. To że zachwyciła mnie sama budowla to nic w porównaniu z tym, co dzieje się na trybunach. Ten klimat, ta atmosfera, ta synchronizacja i ta akcja na boisku, która jest bardziej LIVE niż w jakiejkolwiek telewizji. Oczywiście za pierwszym razem całkowicie ostrożnie uczęszczałam na trybunę C, skąd świecącymi oczami spoglądałam na motor napędzający cały doping na stadionie - Trybunę B. Ileż to razy chciałam po prostu wstać i zacząć krzyczeć razem z nimi. No ale cóż, ewidentnie trybuna C jest miejscem dla spokojniejszych ludzi niż jestem ja. Stąd świetnie się mecz ogląda ale z wyładowaniem energii może być ciężko. Pomimo tego dobrze wspominam wszystkie mecze obejrzane z tego miejsca. Do dzisiaj będę pamiętać dzień, kiedy stojąc w kolejce po bilet w ostatnim momencie zmieniłam zdanie i rzuciłam hasło: "Poproszę bilet na trybunę B!". Odwrotu już nie było. To prawda, miałam pewne obawy - wiele się słyszy o tym jak to niebezpieczni są kibice. W moim przypadku, nic bardziej mylnego...

Pierwszy mecz obejrzany z trybuny B to mecz Śląsk-Legia. Cóż to były za emocje. W żadnym słowniku nie jestem w stanie znaleźć słów żeby wyrazić tą radość, która panowała po strzeleniu bramki Tomasza Jodłowca. Tak naprawdę bramki, która dała nam zwycięstwo w tym meczu. Od pierwszych minut zabawa na trybunie trwała w najlepsze. W tym dniu swoje urodziny obchodził bramkarz Śląska - Marian Kelemen, toteż nie obyło się bez śpiewów i okrzyków w jego kierunku. Na murawie - trochę chaosu, posypało się kilka żółtych kartek, groźne akcje świetnie bronione przez bramkarzy, rożne, dośrodkowanie Mili i piękny GOL z główki w wykonaniu Tomka. Całe trybuny skakały z radości a bramka rozgrzała co niektórych do tego stopnia, że w tym grudniowym mrozie wszelka górna odzież poszła w odstawkę. Wielokrotnie zastanawiałam się, dlaczego tą trybunę nazywają młynem? Dopiero obecność tam, dała mi jasną odpowiedź - to miejsce nakręca każdego kibica do wyrażania swoich do emocji, do głośnych okrzyków szczęścia, do otwartego wyrażania nadziei, do smutku i zawodu po straconej bramce i co najważniejsze - do pokazania tego, że nie jesteśmy kibicami sukcesu. Nie kibicujemy drużynie dlatego, że wygrywa, że ma najlepszych piłkarzy. Kibicujemy, bo czujemy że nasza drużyna potrzebuje nas i naszego wsparcia.

Tak...To był mój pierwszy mecz na zielonej trybunie. Od tego momentu wszystkie mecze tam spędziłam i miejsca nie zamierzam zmieniać. Jestem częścią tej drużyny i nawet jeśli czasami nie dzieje się dobrze, tracimy bramki, spadamy z podium to i tak..."Jesteśmy tu! By wspierać go!"...

Marta Kania

Komentarze (0)Liczba odwiedzin (1392)

Autor: KRazem

Kategorie: brak

Tagi:

Print

Twoje imię i nazwisko
Twój e-mail
Temat
Wpisz wiadomość ...
x
Convention Bureau Wrocław

Dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube

Polecamy

Klub Kibiców Niepełnosprawnych